Satelickie galaktyki

Podobny proces może na strzępy rozrywać niektóre inne satelickie galaktyki Drogi Mlecznej. Konkurencyjny model przypisuje powstanie strumienia działaniu sił tarcia. Jeśli korona Drogi Mlecznej rozciąga się bardzo daleko (znacznie dalej, niż proponował Spitzer), może odzierać Obłoki Magellana z gazu. Tak czy inaczej, w każdym z tych modeli Obłoki Magellana straciły duże ilości gazu, co doprowadziło do powstania wielu OWP. Kolejny zwrot w badaniach nastąpił w 1999 roku, kiedy Leo Blitz z University of California w Berkeley i jego współpracownicy zasugerowali, że OWP znajdują się dużo dalej, niż dopuszczała to większość naukowców. Zamiast snuć się po zewnętrznych obszarach Drogi Mlecznej, OWP miałyby się poruszać w Grupie Lokalnej galaktyk skupisku Drogi Mlecznej, Andromedy i około 40 mniejszych galaktyk która zajmuje objętość przestrzeni o rozmiarach około 4 min lat świetlnych. W takim przypadku OWP byłyby raczej resztkami po tworzeniu się grupy, a nie naszej Galaktyki.

Podobne pomysły naukowcy wysuwali już 30 lat temu. Wtedy jednak je zarzucono, ponieważ wydawało się, że w takich odległościach obłoki gazu nie byłyby stabilne. Blitz zaproponował hipotezę, że OWP nie są skupiskami gazu, ale ciemnej materii z niedużą domieszką gazu. Jeśli tak jest naprawdę, to OWP są 10 razy bardziej masywne, niż wcześniej zakładano, i zapewnia im to stabilność. Hipoteza ta ma istotną zaletę: rozwiązuje problem, który wprawiał astronomów w zakłopotanie. Tłumaczy, dlaczego teorie powstawania galaktyk przewidują znacznie więcej pozostawionej w halo ciemnej materii, niż udało się to zaobserwować [patrz: Guinevere Kauffmann i Frank van den Bosch „Żywoty galaktyk”; Świat Nauki, sierpień 2002]. OWP mogą zatem być brakującymi pozostałościami. ASTRONOMOWIE WESZLI więc w trzecie tysiąclecie z czterema hipotezami. Według nich OWP może być albo nieprzetworzonym gazem (pozostałością po procesie początkowego formowania się Galaktyki), albo gazem krążącym w cyklu galaktycznych fontann, albo strzępami materii wyrwanej z Obłoków Magellana, albo wreszcie międzygalaktyczną mieszanką gazu i ciemnej materii.

Każdą z tych hipotez częściowo potwierdzają obserwacje. Potrzeba więc było nowych danych, by rozstrzygnąć, która jest słuszna. Od polowy lat dziewięćdziesiątych nastąpił w tej dziedzinie duży postęp. Najpierw naukowcy ukończyli przegląd całego nieba w poszukiwaniu neutralnego wodoru o temperaturze około 100 K. Przegląd północnej części nieba został dokonany za pomocą radioteleskopu w Dwingeloo w Holandii przez jednego z nas (Wakkera) i Aada Hulsboscha z Universiteit Nijmegen. Posługując się radioteleskopem w Villa Elisa w Argentynie, Ricardo Morras i jego współpracownicy w 2000 roku pokryli obserwacjami południowe niebo [ilustracja powyżej]. Od 1997 roku astronomowie mogli korzystać z trzeciego przeglądu, wykonanego przez Dapa Hartmanna i Butlera Burtona z obserwatorium w Lejdzie. Dostarczył on map rozkładu neutralnego wodoru w całej Drodze Mlecznej, łącznie z OWP i OPR Dodatkowych informacji w zakresie widzialnym dostarczyły takie instrumenty, jak Wisconsin HydrogenAlpha Mapper.